Palace Bowl Presents, festiwal plenerowy trwający 12 dni w lipcu i sierpniu, rozpoczął się tego lata w zielonym Crystal Palace Park na południu Londynu. Główną atrakcją jest różnorodny zestaw występów na żywo, w tym rock, soul, gospel, afrobeats, elektronika, a nawet japoński city pop.
Trzej japońscy artyści, którzy wystąpili na scenie podczas City Pop Waves, pierwszego w historii brytyjskiego koncertu city pop, to Masayoshi Takanaka, Junko Yagami i Himiko Kikuchi. Pod palącym słońcem Kikuchi pojawiła się w okularach przeciwsłonecznych z okrągłymi szkłami i usiadła przy organach Hammonda, otwierając koncert utworem „Ducky Ducky”. Gdy uderzała w klawisze, nad Crystal Palace Bowl rozległ się dźwięk bogaty i pełen jak big band. „Dziś gramy piosenki z FLYING BEAGLE,” ogłosiła Kikuchi, odwracając się, by pokazać publiczności tył swojej koszulki, z wydrukowaną pamiętną grafiką beagle’a z albumu.
Zamiast opierać się na dramatycznej narracji czy wielkim pomyśle, FLYING BEAGLE czerpie swój urok z wyrafinowanej pracy zespołowej, gdzie fortepian, klawisze, gitara i instrumenty dęte powtarzają się echem, budując łatwy, satysfakcjonujący groove. A jednak obserwowanie, jak ten album, pierwotnie wydany w 1977 roku, nabiera nowego życia tutaj, w kraju tak odległym od domu — dwudziestokilkulatkowie w tłumie krzyczą „Fluffy!”, a miejsce wybucha okrzykami „Himiko! Himiko!” — było potężnym przypomnieniem, jak łatwo muzyka może przekraczać epoki, granice i pokolenia.
„Nie mamy już czasu, więc to będzie ostatni numer,” oznajmił Kikuchi, wywołując natychmiastowy okrzyk „Jeszcze jedna piosenka!” z tłumu. Odpowiedziała na wezwanie słowami „Spójrz na siebie!” Występ bogaty w fortepian Rhodes i rozległą, zawrotną sekcję dętą przywoływał atmosferę dramatycznej sceny pościgu, zamykając set na ostrej nutzie, która w pełni oddała zabawę i śmiałość muzyki Himiko Kikuchi.
Następna na scenie była Junko Yagami. „Witaj, Londynie!” zawołała do publiczności, promieniejąc. Jej głos wyraźnie przekraczał barierę językową, docierając do fanów z każdego zakątka świata zgromadzonych tam. Dowodem był „Tasogare no Bay City”, gdy biały mężczyzna stojący obok tego autora śpiewał każde słowo. Wyjaśnił, że przyjechał specjalnie z Holandii na ten koncert, po tym jak przypadkiem natknął się na tę piosenkę około sześć miesięcy wcześniej i od tamtej pory całkowicie zanurzył się w zapamiętywaniu jej japońskich słów.
Następnie „TERRA – tu zostaniemy” – majestatyczny utwór trwający jedenaście minut, który Yagami napisał podczas pandemii. Zgodnie z tytułem, utwór śledzi historię Ziemi od narodzin do końca, poruszając współczesne problemy takie jak globalne ocieplenie i wojna. „Mówimy 'nie’ wojnie,” oświadczył Yagami płynnym angielskim, wywołując falę oklasków tłumu. „Ziemia krzyczy z powodu globalnego ocieplenia,” powiedziała, ujawniając, że zaledwie tydzień wcześniej została babcią. „Napisałam tę piosenkę dla przyszłości mojego wnuka,” powiedziała tłumowi, powierzając im swoją nadzieję. Na ekranie wyświetlane były zapierające dech w piersiach obrazy Ziemi wraz z tekstami „TERRA” w języku angielskim, co wyraźnie dotarło do londyńskiej publiczności.
Set lista była krótka, zaledwie cztery utwory, ale Junko Yagami dostarczyła znacznie więcej niż tylko przegląd ukochanych klasyków. Jako artystka, która wciąż jest mocno obecna, wykorzystała swój potężny występ, by zabrać głos na temat spraw światowych i zmian klimatu. Jej scena, czujna na zmiany czasu, a jednocześnie nigdy nie poświęcająca energii samej muzyki, udowodniła, że city pop to nie tylko nostalgia, lecz forma ekspresji rozwijająca się w teraźniejszości, która może rezonować na całym świecie.
Gdy zbliżał się moment, gdy gwiazda Masayoshi Takanaka miał wejść na scenę, z tłumu wzniosły się okrzyki „TA-KA-NA-KA!”, a fala oczekiwania ogarnęła miejsce jeszcze przed rozpoczęciem koncertu. Wtedy pojawił się Takanaka, szeroko się uśmiechając i machając do tłumu. W chwili, gdy zaczął radosny riff „BRASILIAN SKIES”, publiczność wybuchła szaleństwem.
Gra Takanaki to płynne połączenie zapierających dech w piersiach techniki i melodii, które z niej wypływają. Piosenki znane z nagrań studyjnych przekształciły się w coś bardziej dynamicznego, bardziej wspólnotowego na żywo. Podczas gdy zespół położył potężne fundamenty, Takanaka, uśmiechając się od czasu do czasu, pozwolił samej gitarze mówić — rozciągając solówki i ekspresyjne frazy, które wypychały sam instrument na pierwszy plan.
Gdy główny set się skończył, a zespół na krótko opuścił scenę, publiczność wciąż czekała na jedną rzecz: gitarę do deski surfingowej. Gdy tłum czekał na bis, fale okrzyków „Surfboard!” przetoczyły się przez salę, przerywane oklaskami w rytmie trzech taktów. I rzeczywiście, gdy rozpoczęło się intro do „JUMPING TAKE OFF”, Takanaka pojawił się ponownie, trzymając gitarę na desce surfingowej, a tłum ryczał. Przeszedł z jednego końca sceny na drugi, prezentując lśniący czerwony instrument.
Czekała nas także miła niespodzianka, gdy Takanaka niespodziewanie oznajmił: „Do zobaczenia na Wembley w przyszłym roku!” Zakończył koncert ostatnim utworem „YOU CAN NEVER COME TO THIS PLACE” i powiedział do publiczności: „Arigato!” Gdy cały zespół głęboko się ukłonił, lokal odpowiedział falą serdecznych oklasków i okrzyków.
Trwający prawie dwie godziny, koncert wykraczał daleko poza zwykłe granie jego najbardziej znanych utworów i w pełni ujawnił urok Masayoshiego Takanaki jako gitarzysty jak żaden inny. Pomimo skrupulatnej konstrukcji, scenografia była pełna zabawnych akcentów, a ta spontaniczność dawała showowi magię, jaką potrafi dać tylko występ na żywo. Była to scena, na której współistniała głęboko swobodna atmosfera i przytłaczająca energia — wspaniała rozrywka wykraczająca poza typowy występ na żywo.
Ale przede wszystkim to, co uczyniło ten występ tak wyjątkowym, to poczucie jedności między sceną a publicznością. Muzyka zrodzona z gitary Takanaki i publiczności odczuwającej ją całym ciałem połączyła się w jedno, a około dwóch godzin, które spędzili razem, wywarły niezatarte wrażenie na Londynie tamtej nocy.
City Pop Waves okazało się czymś więcej niż tylko okazją dla japońskich artystów do występów za granicą — stało się miejscem, gdzie można było obserwować moment dzielenia się muzyką kraju ponad granicami i pokoleniami. I nic nie pokazało tak wymownie niż ten pokaz, że city pop to nie przelotna moda, lecz muzyka, która będzie zdobywać nowych słuchaczy przez wiele lat.
—Ten artykuł autorstwa Mami Kondo ukazał się po raz pierwszy na Billboard Japan

