Szef ONZ ds. żywności: Najbiedniejsze obszary mają już zero plonów

Susze i powodzie stały się tak powszechne w najbiedniejszych miejscach na Ziemi, że ziemia nie jest już w stanie utrzymać upraw, powiedział dyrektor globalnego biura Światowego Programu Żywnościowego.

Martin Frick powiedział BBC, że niektóre z najuboższych obszarów osiągnęły punkt krytyczny, w którym pozostały “zerowe” zbiory, ponieważ ekstremalne warunki pogodowe wypychają i tak już zdegradowane tereny z użytku.

Powiedział, że w rezultacie część Afryki, Bliskiego Wschodu i Ameryki Łacińskiej jest teraz zależna od pomocy humanitarnej.

Frick ostrzegł, że bez wysiłków na rzecz odwrócenia procesu degradacji gleby na całym świecie, bogatsze kraje również zaczną cierpieć z powodu nieurodzaju.

Global Environment Facility szacuje, że do 2050 r. 95% lądów na świecie może ulec degradacji. ONZ twierdzi, że 40% jest już zdegradowane.

Kiedy gleba ulega degradacji, materia organiczna, która ją łączy, obumiera. Oznacza to, że jest mniej zdolny do podtrzymywania życia roślinnego – zmniejszając plony – i pochłaniania dwutlenku węgla z atmosfery.

Gleba jest drugim co do wielkości pochłaniaczem dwutlenku węgla po oceanach i jest Uznane przez ONZ jako kluczowe narzędzie łagodzenia zmiany klimatu.

“W powietrzu jest za dużo węgla, a za mało w glebie” – powiedział Frick. “Z każdym centymetrem gleby, którą uprawiasz, usuwasz ogromne ilości węgla z atmosfery.

“Tak więc zdrowe gleby – gleby bogate w węgiel – są warunkiem wstępnym przeciwdziałania zmianom klimatycznym”.

Degradacja gleby może być spowodowana nowoczesnymi technikami rolniczymi, które usuwają z gleby zawartość substancji organicznych, ale także długotrwałymi suszami przeplatanymi nagłymi, ekstremalnymi opadami deszczu.

Naukowcy twierdzą, że wiele ekstremalnych zjawisk pogodowych staje się coraz częstszych i bardziej intensywnych w wyniku zmian klimatycznych.

Chociaż trudno jest powiązać zmianę klimatu z konkretnymi suszami, naukowcy stwierdzili, że Globalne ocieplenie sprawiło, że niektóre z nich, takie jak niedawny w Afryce Wschodniej, stały się bardziej prawdopodobne.

Frick powiedział, że w Burundi, w Afryce Wschodniej, miesiące ulewnych deszczy i powodzi uszkodziły 10% gruntów rolnych, czyniąc je bezużytecznymi w nadchodzącym sezonie żniw.

Wskazał na raport ONZ, opublikowanym w marcu, w którym stwierdzono, że uprawy zbóż w regionie Darfur w Sudanie były o 78% niższe od średniej z poprzednich pięciu lat w warunkach wojny domowej i suszy.

Szacuje się, że gwałtowne powodzie w Afganistanie na początku tego roku zniszczyły 24 000 hektarów terenów, które już wcześniej uznano za wysoce zdegradowane.

Ekolodzy spodziewają się, że wraz z degradacją gleby, nieurodzajne plony nadwyrężą globalne zapasy żywności i zwiększą migrację z dotkniętych obszarów.

“To będzie katastrofa dla ludzi” – powiedziała Praveena Sridhar, dyrektor naukowy grupy ekologicznej Save Soil. “To będzie jak Mad Max”.

Dodała: “Nie będzie człowieczeństwa. Nie będzie jałmużny. Nie będzie uczciwości… Jedyne, co pozwoli ci przetrwać”.

Frick powiedział, że jako ojciec trójki dzieci “nie jest fanem katastroficznych scenariuszy”, ale przyznał, że “to, co widzimy, jest najbardziej niepokojące”.

Argumentował jednak, że takiej ewentualności można uniknąć, przechodząc na lokalne rolnictwo, które ma na celu ożywienie ziemi.

Szef agencji ds. żywności powiedział, że obecnie istnieje “niezdrowa zależność” od upraw takich jak pszenica, kukurydza i ryż oraz od kilku krajów, które są ich eksporterami na dużą skalę – tworząc niedobory żywności, które szczególnie dotykają kraje rozwijające się, gdy zbiory w tych krajach są przerywane.

Zwrócił uwagę, że rosyjska inwazja na Ukrainę spowodował niedobory zboża w miejscach takich jak Afryka Wschodnia.

Frick powiedział, że aby jednocześnie walczyć z głodem i degradacją gleby, najbiedniejsi na świecie powinni być zachęcani do odmładzania zdegradowanych gruntów poprzez praktyki regeneracyjne – w tym poprzez kwalifikowanie się do funduszy z systemów kredytów węglowych.

Jako przykład podał projekt WFP w Nigrze, w którym miejscowe kobiety stworzyły mikrotamy na suchych terenach, aby spowolnić przepływ wody, a następnie użyły i słomy do stworzenia basenu, w którym można było sadzić drzewa. Drzewa tworzyły cień przed słońcem, pozwalając kobietom uprawiać owoce i warzywa.

“Nagle, w ciągu trzech do pięciu lat, miejsce, które tak naprawdę było pustynią, powraca jako ziemia rolna bez sztucznego nawadniania” – powiedział.

“Nie muszą się martwić o inflację, ponieważ mogą zastąpić to, co w przeciwnym razie musieliby kupić we własnych ogrodach. A ogród społeczny w Bristolu może zrobić dokładnie to samo”.

Sridar twierdzi jednak, że im dłużej potrwa wdrażanie tego rodzaju technik rolnictwa regeneracyjnego, tym trudniej będzie odzyskać utraconą różnorodność biologiczną gleby, co sprawi, że ludzie będą coraz bardziej podatni na wstrząsy związane z zaopatrzeniem w żywność.

Na konferencji ONZ w 2015 r. zasugerowano, że pozostało tylko 60 zbiorów, zanim gleba stanie się zbyt zdegradowana, aby utrzymać opłacalne uprawy – chociaż eksperci kwestionują twarde szacunki, ponieważ tempo degradacji i stan gleby różnią się na całym świecie.

Pan Frick powiedział: “To, ile zbiorów pozostało, jest w dużej mierze funkcją … w jaki sposób dostosowujemy naszą produkcję żywności do realiów naszej planety”.