NordStream2: Trwa walka o zatrzymanie budowy Nord Stream 2. Francja kontra Niemcy

Ambasadorzy państw członkowskich zdecydują na spotkaniu w Brukseli o losie przepisów, które mają utrudnić powstanie Nord Stream 2. – Gra toczy się o przyjęcie nowelizacji dyrektywy w jak najpełniejszym kształcie, tak żeby rosyjski gazociąg objęty został unijnym pakietem energetycznym. Sprawi to, że inwestycja ta nie będzie tak rentowna, jak zakładał Gazprom – ocenia w rozmowie z portalem tvp.info ekspert energetyczny Jakub Wiech.Ambasadorzy rozmawiają w Brukseli o najnowszej propozycji Rumunii, która sprawuje prezydencję w Radzie UE, znowelizowania unijnej dyrektywy gazowej dotyczącej Nord Stream 2. Według źródeł unijnych nowelizacja ta zakłada, że gazociąg zostanie objęty unijnymi przepisami, co miałoby być korzystne dla przeciwników tego projektu. Inicjatywę tę ma poprzeć Paryż.

– Celem nowelizacji dyrektywy gazowej jest zastosowanie zasad trzeciego pakietu energetycznego do wszystkich rurociągów łączących Europę z krajami trzecimi. Zmieniona dyrektywa miałaby zastosowanie do projektu Nord Stream 2 – powiedziała rzeczniczka francuskiego MSZ Agnes von der Muehll.

– Francja zamierza poprzeć przyjęcie takiej dyrektywy. Kontynuujemy współpracę z naszymi partnerami, w szczególności z Niemcami, w sprawie możliwych zmian w tekście – dodała.

W rozmowie z portalem tvp.info ekspert energetyczny Jakub Wiech ocenił, że na postawę Paryża wobec Nord Stream 2 wpływ wywrzeć mogli Amerykanie, bo prezydent Donald Trump jest przeciwnikiem Gazociągu Północnego i stara się budować koalicję państw przeciwnych tej inicjatywie.

Pompeo spotkał się z Le Drianem

Jakub Wiech podkreśla, że 6 lutego odbyło się w USA spotkanie sekretarza Mike’a Pompeo z francuskim ministrem spraw zagranicznych Jeanem-Yvesem Le Drianem, podczas którego „być może padły jakieś ustalenia dotyczące sprzeciwu Francji wobec Nord Stream 2”.

Ekspert podejrzewa, że prezydent Emmanuel Macron sprzeciwem wobec Berlina może chcieć wzmocnić swoją pozycję w UE, w szczególności, że jego autorytet i popularność został poważnie naruszony protestem „żółtych kamizelek”. Jakub Wiech powiedział również, że w Nord Stream 2 może zaszkodzić interesom zaangażowanej w niej francuskiej firmie – Engie.

Wiech przypomniał, że Emmanuel Macron ma w pierwszej połowie roku odwiedzić Polskę, która jest głównym europejskim sojusznikiem Amerykanów i zapewne będzie podejmował też tematy dotyczące energetyki.

– Gra toczy się teraz o dwie rzeczy: o opóźnienie oddania do użytku Nord Streamu 2, a także o obłożenie go regułami prawa europejskiego, zwłaszcza trzeciego pakietu energetycznego. Nowelizacja dyrektywy gazowej, która ma być głosowana na forum Rady UE, nakłada zupełnie nowe obowiązki na Nord Stream 2, które mogłoby znacząco utrudnić Rosjanom realizację interesów politycznych w Europie, a do tego służy im przecież ten gazociąg – wyjaśniał Jakub Wiech.

– Dyrektywa gazowa nakładałaby również na Nord Stream 2 konieczność rozdzielenia spółki będącej właścicielem gazociągu od spółki, która dostarczałaby gaz za pośrednictwem tej infrastruktury. To również osłabiłoby rentowność tego połączenia – dodaje.

Gra o dużą stawkę

– Stanowisko Francji wciąż jest niepewne – poinformował jednak brukselską korespondentkę Polskiego Radia Beatę Płomecką jeden z unijnych dyplomatów. Wyjaśnił, że Niemcy robią wszystko, by nie dopuścić do przyjęcia znowelizowanej dyrektywy, próbując stworzyć mniejszość blokującą. Berlin otrzymał już poparcie Austrii, Bułgarii, Belgii, Holandii, Węgier i Czech. Tej grupie wystarczy tylko jeden kraj, by zablokować prace nad przepisami.

Przeciwników Nord Stream 2, którym zależy na szybkiej nowelizacji dyrektywy, jest więcej – to 13 państw, w tym Polska. Im jednak potrzeba poparcia jeszcze trzech dużych krajów. Wahały się przez długi czas Włochy, Hiszpania i Francja. Rzym i Madryt teraz wydają się być przekonane, bo otrzymały zapewnienie, że unijne zasady nie obejmą gazociągów łączących te państwa z Afryką Północną. Pozostał więc Paryż.

Znowelizowane przepisy, by mogły objąć Nord Stream 2, muszą być przyjęte przed ukończeniem budowy drugiej nitki Gazociągu Północnego, co jest planowane na grudzień tego roku. Prace nad zmianami w dyrektywie utrudnia kalendarz wyborczy – w maju odbędą się wybory do Parlamentu Europejskiego. Nowelizacja musi być więc przyjęta najpóźniej na kwietniowej sesji plenarnej, ostatniej przed wyborami.

Jeśli tak się nie stanie, to zanim prace w nowym Europarlamencie zostaną wznowione, będzie jesień i już będzie za późno na przyjmowanie przepisów.

W czwartek „Sueddeutsche Zeitung” powołując się na źródła w Paryżu poinformował, że decydując się na głosowanie przeciwko rurociągowi Francja liczy się z tym, że może to wywołać spór między nią a Niemcami. Tego samego dnia ten niemiecki dziennik poinformował, że prezydent Macron niespodziewanie odwołał swój udział w Monachijskiej Konferencji Bezpieczeństwa (MSC), która rozpoczyna się 15 lutego.

Tym samym w bawarskiej stolicy nie dojdzie do planowanego wcześniej wspólnego wystąpienia Macrona z kanclerz Niemiec Angelą Merkel. Miało ono być jednym z głównych punktów trzydniowej konferencji. Co prawda, niemiecka agencja dpa podała, że decyzja o odwołaniu przyjazdu „nie ma nic wspólnego z obecnym sporem o dyrektywę gazową”, ale zbieżność czasowa jest w tym przypadku wielce zastanawiająca.

Rosja obawia się poprawek

Ewentualne przyjęcie poprawek do unijnej dyrektywy gazowej dotyczącej gazociągu Nord Stream 2 nie powstrzyma tego projektu, ale może zagrozić jego opłacalności i wpłynąć na przebieg rozmów z Ukrainą o tranzycie gazu po 2020 r. – pisze „Kommiersant”. „W najgorszym przypadku Gazprom zdoła skorzystać tylko z połowy przepustowości gazociągu, co da Ukrainie przewagę w nadchodzących negocjacjach na temat tranzytu rosyjskiego gazu od 2020 r.” – prognozuje dziennik.

Jeśli zmiany w dyrektywie zostaną przyjęte w obecnym kształcie, Gazprom nie tylko będzie musiał zrezygnować z funkcji operatora gazociągu i będzie musiał przekazać tę funkcję niezależnej firmie, ale zostanie też zmuszony do zrezygnowania z 50 proc. przepustowości gazociągu. „Nikt inny nie może eksportować z Rosji gazu przez rurociągi i Nord Stream 2 w rezultacie może zostać zapełniony tylko w połowie” – zauważa dziennik.

Wówczas – wskazuje – opłacalność projektu znajdzie się pod znakiem zapytania, podobnie jak zwrot 4,5 mld euro, które zainwestują w gazociąg zachodnioeuropejskie koncerny.

Niemcy wciąż stoją na stanowisku, że Nord Stream 2 jest jedynie inicjatywą gospodarczą, a nie polityczną. Budowę Gazociągu Północnego broniłana spotkaniu przedstawicieli Grupy Wyszehradzkiej i Niemiec w Bratysławie kanclerz Angela Merkel.

– Nie jest żadną tajemnicą, że w tej sprawie są różne poglądy. Tu są dwa pytania, dwa problemy… Czy możemy zapewnić, aby Ukraina była jeszcze krajem tranzytowym? Ma to znaczenie strategiczne, to jest bardzo ważne dla Ukrainy (…), to musimy jej zapewnić – mówiła szefowa niemieckiego rządu.

– Zawsze mówię podczas rozmów z prezydentem Władimirem Putinem, że tym się zajmujemy – dodała. Zapewniła przy tym, że jest zainteresowana dywersyfikacją poprzez korzystanie z terminali gazowych i gazu skroplonego. – Nie chcemy być zależni tylko i wyłącznie od Rosji – zapewniła.

Stanowisko Angeli Merkel nie przekonuje ani krajów Europy Środkowo-Wschodniej, ani USA. Ambasadorzy Stanów Zjednoczonych w Niemczech, Danii i UE w artykule na portalu Deutsche Welle ostrzegli, że rosyjski gazociąg znacząco zwiększy zdolności Kremla do wywierania nacisku na UE.

„Nie miejmy złudzeń: Nord Stream 2 przyniesie nie tylko więcej rosyjskiego gazu. Rosyjskie naciski oraz wpływy również popłyną Morzem Bałtyckim do Europy, a gazociąg umożliwi Moskwie dalsze podważanie ukraińskiej suwerenności i stabilności” – oceniają amerykańscy ambasadorzy.

Wskazują oni też, że w zamian Europa „będzie wysyłać miliardy euro do Moskwy każdego roku i pośrednio finansować rosyjskie wojskowe agresje na Ukrainie i w Syrii”.

„Będzie też finansować rosyjskie farmy trolli oraz fabryki dezinformacji wymierzone w demokratyczne instytucje w Europie oraz USA” – dodają.

Nie jest za późno

Dyplomaci krytykują również narrację, że jest już za późno, by zatrzymać budowę Nord Stream 2. „To nie jest prawda. Daleko do skończenia gazociągu i późniejszej operacyjności. Europa wciąż ma czas, by uregulować i zatrzymać gazociąg, ale czas się kończy” – wskazują.

Wart 11 mld dolarów Nord Stream 2 jest wspólnym przedsięwzięciem rosyjskiego Gazpromu oraz pięciu zachodnich firm energetycznych: austriackiej OMV, niemieckich BASF-Wintershall i Uniper (wydzielona z E.On), francuskiej Engie i brytyjsko-holenderskiej Royal Dutch Shell. Gazociąg ma prowadzić po dnie Morza Bałtyckiego z Rosji do Niemiec, uzupełniając działający już Nord Stream, oddany do użytku w latach 2011-2012.

nielegelna instalacja gazociagu nordstream2 - putin jako prawnik powinien liczyc sie z kasacja tego projektu - jest nielegalny - osmiornica nie moze rzadzic europa

nielegelna instalacja gazociagu nordstream2 – putin jako prawnik powinien liczyc sie z kasacja tego projektu – jest nielegalny – osmiornica nie moze rzadzic europa

źródło: