Germany/Poland: Z post hitlerowskich Niemiec, biznesmen Hans G. nazwał się nazistą i kazał mordować Polaków

Po godz. 9 przed sądem okręgowym w Gdańsku rozpoczęła się ostatnia rozprawa z powództwa cywilnego Natalii Nitek-Płażyńskiej przeciwko niemieckiemu biznesmenowi Hansowi G., który miał wobec swoich pracowników – Polaków – używać poniżających sformułowań, zaś wobec samej powódki stosować również groźby. – Sam siebie zwie nazistą. Nawołuje do zabijania Polaków – mówi Nitek-Płażyńska o pozwanym przedsiębiorcy.W gdańskim sądzie odbywa się ostatnie posiedzenie sądu ws. pozwu cywilnego, wytoczonego niemieckiemu biznesmenowi Hansowi G. przez Natalię Nitek-Płażyńską, żonę Kacpra Płażyńskiego, kandydata Zjednoczonej Prawicy w minionych wyborach na prezydenta Gdańska.

Na początku rozprawy sąd oddalił wniosek Hansa G. o wyłączenie jawności tego posiedzenia. Zezwolono na uczestniczenie publiczności w rozprawie, lecz zakazano utrwalania i upubliczniania wizerunku G.

Następnie sąd przeszedł do przesłuchań świadków. Jako pierwsza zeznawała obecna pracownik firmy Hansa G. – Byłam i jestem pracownikiem produkcji od 2014 r. Nie spotkałam się z żadnymi wypowiedziami poniżającymi. Do biura nie chodzimy, a szef czasem przychodzi, pyta o samopoczucie. Zdarzały mu się wybuchy złości związane z produkcją – mówił świadek.

Następnie do zeznań przystąpiła powódka w procesie Nitek-Płażyńska. – G. z początku robił aluzje seksualne, mówił „you are hot” itd. Później, gdy przeciwstawiałam mu się w obronie polskości mówił, że „lubi jak się nakręcam, bo wtedy jestem gorąca”. Wtedy postanowiłam się nie odzywać, żeby nie dawać mu okazji – zeznawała.

– G. powiedział, że najlepszymi perfumami dla Polaków jest Cyklon B – mówiła. – G. powiedział że najbardziej uradował się z katastrofy smoleńskiej, bo uważa, że Polska ma być słaba, ma być mało wymagającym rynkiem, zagłębiem siły roboczej – zeznawała Nitek-Płażyńska.

Nitek-Płażyńska na dzień przed ostatnim posiedzeniem sądu w jej sprawie opublikowała wideo, w którym mówi o przebiegu obu procesów – karnego i cywilnego – oraz o tym, jak Hans G. „pluje na Polskę i Polaków”.

– Trzeba tupnąć nogą, jeżeli chodzi o naszą godność. Jeżeli Niemiec przyjeżdża do Polski i mówi, że jesteśmy tanią siłą roboczą, chce pozabijać Polaków, czuje się hitlerowcem, jego przeróżne wypowiedzi przypominają wypowiedzi Hitlera – to dla mnie osobiście to jest tak, jakby atakował nie tylko mnie, ale nas wszystkich. Jakby pluł na naszą matkę, na matkę Polskę – mówi na opublikowanym nagraniu Nitek-Płażyńska.

Obywatela Niemiec Hansa G. oskarżono o popełnienie pięciu przestępstw z art. 216 kodeksu karnego (zagrożonego karą od grzywny do ograniczenia wolności), dotyczącego znieważenia słowami powszechnie uznanymi za obelżywe.

Według prokuratury Hans G. używał wobec pracowników takich zwrotów jak: „jesteście idioci”, „Polaczki”, „Scheisse Polaken” – w tej sprawie toczy się oddzielny proces karny przed sądem w Wejherowie.

Proces, który ma zakończyć się wtorek został wytoczony przez Nitek-Płażyńską dotyczy – oprócz znieważających i poniżających sformułowań Niemca względem pracowników – również rzekomych gróźb, które G. miał kierować do powódki.

Według prokuratury do czynów tych dochodziło od czerwca 2015 do stycznia 2016 r. w Dębogórzu (Pomorskie) w siedzibie firmy Hansa G. (zakład produkuje stojaki reklamowe).

Niemieckiemu biznesmenowi zarzucono „grożenie jednej z pokrzywdzonych (Natalii Nitek, którą Hans G. miał też znieważać słowami) popełnieniem przestępstwa przeciwko życiu, przy czym groźba ta wzbudziła u pokrzywdzonej uzasadnioną obawę jej spełnienia”. Czyn ten jest zagrożony karą do dwóch lat więzienia – podawała wcześniej prokuratura.

W styczniu 2017 r. przed Sądem Okręgowym w Gdańsku rozpoczął się proces cywilny o naruszenie dóbr osobistych przeciwko Hansowi G. z powództwa byłej pracownicy jego firmy Natalii Nitek. Powódka domaga się przeprosin i zadośćuczynienia w kwocie 150 tys. zł. Jednocześnie w pozwie wzajemnym Hans G. żąda od swojej byłej pracownicy przeprosin i wpłaty 10 tys. zł na konto WOŚP.  (źródło:  )