Motoryzacja: Gdyby polacy nie posiadali drogich markowych aut, nie było by wypadków?

Kocham szybkie samochody. Kocham to jak wgniatają w fotel, jak próbują Ci złamać kark na zakręcie, jak strasznie drą mordę i nie dają sąsiadom spać. Kocham ich brutalność i to, że budzą w nas pierwotne instynkty. A teraz za sprawą paru imbecyli ze zbyt grubym portfelem będziemy mieli nagonkę na każdego w aucie z ciut głośniejszym wydechem. I to mnie najbardziej w****.

Gdybym nosił w kieszeni nóż, to otworzyłby mi się on w ostatnią niedzielę i nadal nie mógłbym go zamknąć. Całe szczęście nie noszę, bo już dawno bym się wykrwawił. Pewnie wszyscy już słyszeli o wypadku bandy bananowych baranów na Słowacji, nie?

Paru gości niegrzeszących mądrością, za to posiadających znaczne środki finansowe, zorganizowało sobie zagraniczny wypad. Wiecie, nic szczególnego: drogi hotel, fajne instagramerki, sporo hajsu i kilka szybkich samochodów jako pretekst. Auta są koniecznie. Wtedy nie jest to tylko spotkanie bogatych pajacy chcących popluskać się w swojej zaj***stośći, tylko zorganizowany event „miłośników” i „pasjonatów” sportowych aut. Te dwa słowa nie znalazły się w cudzysłowie bez przyczyny, ale dojdziemy do tego za chwile.

Banda kretynów wybrała się na wyścig po górach

W samym takim evencie nie byłoby nic złego, każdy spędza czas tak jak lubi i spoko. Coś bardzo złego zdarzyło się niewiele później, kiedy ta banda kretynów (wybaczcie, ale reszta słów jakie znajduje na ich określenie jest niecenzuralna) wybrała się na wyścig po górach. Oczywiście wyścig wśród innych, niczego nieświadomych uczestników drogi. Wszystko skończyłoby się pewnie dobrze, nabiłoby tysiące lajków i przychylnych komentarzy na insta, gdyby nie to, że panowie jechali po krętej, wąskiej drodze, bez poboczy, na które można uciec, wyprzedzali auta zwykłych szarych ludzi, aż w końcu zza jednego zakrętu wyjechała zwykła, szara Skoda.

Facet który jechał z rodziną nie miał nawet szansy zareagować. Jechał spokojnie swoim pasem i niczego się nie domyślał, wyjeżdżał zza kolejnego zakrętu, kiedy zauważył pędzące prosto na niego Ferrari, które w ostatnim momencie zdążyło zjechać na swój pas. Niestety jadące za nim Porsche Cayenne już nie zdążyło i wjechało wprost w niego.

Dużo hajsu + przerost ego + ty nie wiesz kim ja jestem?!

Policja i media mówią o wypadku. Ale według mnie to nie był wypadek. Nie możemy mówić o wypadku, kiedy gnasz w kierunku ślepego zakrętu (tj. takiego, kiedy nie widzisz co znajduje się za nim) i wyprzedzasz mając w dupie nie tylko przepisy, ale głównie zdrowy rozsądek. Nie może być mowy o wypadku, kiedy wyprzedzasz na wąskiej drodze bez poboczy, gdzie nie masz nawet jak zareagować na coś, co wydarzy się na drodze. To nie był wypadek, to był wynik z działania: dużo hajsu + przerost ego + ty nie wiesz kim ja jestem?! – świadomość realiów zwykłego życia – rozsądek dojrzałego człowieka.

To musiało się tak skończyć

Może nie tym razem, może nie kolejnym, właściwie mogło się udać jeszcze setki razy, ale w końcu musiało się do tego dojść.

Wiecie, ta sprawa jest dla mnie szczególna. Ja sam kocham samochody, szczególnie te szybkie. Kocham to jak wgniatają w fotel, jak próbują Ci złamać kark na zakręcie, jak strasznie drą mordę i nie dają sąsiadom spać. Kocham ich brutalność i to, że budzą w nas pierwotne instynkty, to że Cię przerażają i jednocześnie uzależniają od siebie. Nic innego nie daje takiego haju jak obcowanie z autami sportowymi. A teraz za sprawą paru imbecyli ze zbyt grubym portfelem będziemy mieli nagonkę na każdego w aucie z ciut głośniejszym wydechem. I to mnie najbardziej w****

Znowu będzie, że “gangus ukradł kasę na furę i jeździ nawąchany koksem”

Powoli w tym postkomunistycznym kraju ktoś próbuje organizować spoty, eventy czy wspólne wycieczki właścicieli aut sportowych. Ludzie serio robią to z głową, jeżdżą bezpiecznie. Wielokrotnie biorą w tym wszystkim udział doświadczeni kierowcy rajdowi lub wyścigowi, którzy wiedzą kiedy można się pobawić tak, aby było bezpiecznie i kiedy zdecydowanie tego nie robić. Wizerunek gościa który jedzie w Ferrari, Lambo albo tuningowanym BMW, wreszcie był pomału odczarowywany. Ktoś pokazywał, że to niekoniecznie gangus, który ukradł kasę na furę i pewnie jeździ nawąchany koksem, tylko normalny typ który po prostu ma taką pasję. Cała ta praca, te wszystkie pokazywanie normalnym ludziom aut za miliony monet i ich właścicieli, ocieplanie wizerunku, przełamywanie granicy strachu i niewiedzy, wszystko poszło w przysłowiowe pizdu.

Jeżeli stać Cię na Ferrari, to bankowo stać Cię też na karnet na torze

Posiadanie bardzo drogiego i bardzo szybkiego auta powinno iść w parze również ze zwiększoną odpowiedzialnością. Część osób w Polsce już to rozumie i ścigają się na torach, a w miastach toczą się z prędkością patrolową, bo i tak przecież chodzi tylko o to, żeby inni patrzyli. Wiem, pewnie ktoś podniesie argument, że gdyby władze w Polsce nie torpedowały takich eventów jak Gran Turismo Polonia, o którym pisałem parę miesięcy temu, to nie byłoby takich sytuacji. Niestety to bzdura. Fakt takie cyrki jak z GT Polonia nie powinny mieć miejsca, ale torów w Polsce jest już kilka i jeżeli stać Cię na Ferrari, to bankowo stać Cię też żeby wykupić sobie karnet na któryś z nich. Albo żeby pojechać za granicę na jakiś inny tor.

Ci goście mieli kasę na fajny wyjazd, ale woleli oszczędzić na wjeździe na tor, kosztem życia innego człowieka. To absolutnie niewybaczalne. Wiem, też że znajdą się osoby mówiące „kto sam jest bez winy niech pierwszy rzuci kamieniem”. Tylko, że czym innym jest latanie na ręcznym po pustym parkingu w środku nocy, albo jechanie 200 km/h na pustej autostradzie, niż wariacka jazda kilkuset konnymi autami po wąskiej górskiej serpentynie. Za wielkimi możliwościami musi iść wielka odpowiedzialność.

Zabójstwo kierowcy Skody powinno być sądzone z najwyższymi konsekwencjami i to nie tylko dla kierowcy samego Porsche, ale dla wszystkich którzy brali udział w tym „wyścigu” po słowackich górach. I mówiłbym to samo niezależnie od tego jakimi samochodami jechaliby sprawcy. Szkoda jedynie, że nie można domagać się kolejnej kary za to jaką krzywdę wyrządzili Ci pseudo-pasjonaci prawdziwym miłośnikom samochodów w Polsce. Po raz kolejny cofamy się o kilka lat i musimy zaczynać wszystko od nowa. Przekonywać, że nie jesteśmy mordercami, a zwykłymi ludźmi chcącymi bezpiecznie i w spokoju realizować coś, co daje nam poczucie życia na 100%.

źródło: noizz