Global: pontyfikat Jana Pawła II był wyjątkowy i globalny

Pontyfikat Jana Pawła II był wyjątkowy w historii Kościoła i był to pierwszy pontyfikat w historii, który miał charakter globalny – powiedział w wywiadzie dla PAP watykanista red. Jacek Moskwa z okazji przypadającej 16 października 40. rocznicy wyboru Karola Wojtyły na papieża.

PAP: Jak należy spojrzeć na pontyfikat Jana Pawła II z perspektywy 40 lat jego wyboru na Stolicę Piotrową i jaki to był pontyfikat?

Jacek Moskwa: Pontyfikat Jana Pawła II był wyjątkowy w historii Kościoła ze względu na jego długość. Podobno, bo nie wiadomo, ile lat trwał pontyfikat pierwszego – św. Piotra, ale mówi się, że dłuższy. A zatem długość pontyfikatu Jana Pawła II na pewno jest takim wyznacznikiem jego wyjątkowości. Poza tym był to pierwszy pontyfikat w historii, który miał charakter globalny. Dzięki podróżom Ojca Świętego, które odbył do ponad stu krajów świata, ale także dzięki środkom masowego przekazu.

Jan Paweł II był osobowością bardzo medialną, potrafił posługiwać się telewizją, radiem. Jego nauczanie miało w sobie takie elementy, które bardzo trafiały do świadomości widzów czy słuchaczy. Moi włoscy koledzy watykaniści podczas 15 lat, które spędziłem w Watykanie, mówili często, że papież “przebija ekran”, tzn., kiedy przemawiał, a telewizje to transmitowały, w jakiś cudowny sposób, charyzmatyczny docierało to do świadomości widzów. Z kolei dziennikarze prasowi mówili, że w przemówieniach papieskich był zawsze taki krótki element – jedno czy kilka zdań – które świetnie nadawały się na nagłówki gazet. I obserwowałem to w mojej pracy watykańskiej, że gazety, często nawet nieprzychylne Kościołowi, bardzo chętnie poświęcały papieżowi swoje tytuły i nagłówki na pierwszych stronach, bo po prostu papież “robił” tę wiadomość.

PAP: Co pana szczególnie uderzyło w pontyfikacie Jana Pawła II?

J.M.: Oddzieliłbym moje osobiste odczucia od refleksji watykanisty, dziennikarza sprawozdawcy – człowieka, który podróżował z papieżem do wielu krajów świata. To, co mnie uderzyło, jeśli chodzi o podróże papieskie, których odbyłem kilkanaście, a były wśród nich bardzo ważne podróże, m.in. do Ziemi Świętej w 2000 roku czy na Kubę w 1998 roku, do kraju komunistycznego, podobnie jak Polska 20 lat wcześniej.

Osobiście obserwowałem w wielu krajach, np. w Izraelu, ale nie tylko tam, że pierwsze głosy w prasie, kiedy wizyta papieska się rozpoczynała, były bardzo nieprzychylne, pełne rezerwy. A już po kilku dniach wizyty papież po prostu wszystkich sobie zdobywał. W Izraelu zdobył przychylność, sympatię państwa żydowskiego, przede wszystkim przed zachodnim murem jerozolimskim, czyli przed tzw. Ścianą Płaczu, kiedy włożył między bloki skalne kartkę z modlitwą, proszącą o przebaczenie grzechu antysemityzmu, prześladowań Żydów przez katolików.

W wielu innych miejscach było podobnie. Nawet na Kubie, gdzie wizyta była bardzo trudna, ale zdobywał serca ludzi swoją wyjątkową charyzmą. Często się zastanawiałem, jak to jest, że ludzie widzą papieża z bardzo daleka, często jego przemówienia docierają tylko w tłumaczeniu czy wydrukowanych tekstach, a jednak to oddziaływanie papieskie zawsze docierało.

Pamiętam też wizytę papieża w 1997 roku w Libanie. To niewielki kraj, który świeżo wyszedł z wojny domowej, gdzie ludność w połowie jest chrześcijańska, a w połowie muzułmańska, który jest rozdzierany rozmaitymi konfliktami, ale wizyta papieska wszystkich zjednoczyła. Widziałem kobiety szyickie ubrane od stóp do głów w czarne szaty, tylko oczy było im widać, machające papieskimi chorągiewkami. Przywódcy skrajnych organizacji islamskich wyrażali sympatię do papieża.

Sądzę, że generalnie papież podróżujący po świecie był dla wielu ludzi symbolem dobra. Sprawy świata idą często w złym kierunku. Mamy wojny, terroryzm, rozmaite konflikty, ale potrzebujemy jednocześnie takiego człowieka, który będzie wyrażał dobro. I Jan Paweł II był takim człowiekiem.

To były rzeczy niebywałe i niebywałe było też pożegnanie Jana Pawła II w Rzymie. Widziałem miliony ludzi, którzy gromadziły się w kolejce, stały po kilkadziesiąt godzin, a często po dwa dni. Ludzie stali w kolejce wijącej się wokół Watykanu, żeby tylko pożegnać Jana Pawła II. To była postać zupełnie wyjątkowa, o czym teraz często zapominamy, bo już następne pontyfikaty Jana Pawła II trochę przysłoniły, ale była to postać bardzo wyjątkowa w historii Kościoła i historii świata.

PAP: Co zmienił Jan Paweł II podczas swojego długiego pontyfikatu?

J.M.: Jan Paweł II nie wprowadził jakichś rewolucyjnych zmian ani w Kościele, ani w chrześcijaństwie. Z jednej strony był kontynuatorem reform Soboru Watykańskiego II, bo to była prawdziwa rewolucja w Kościele, która się dokonała. Z drugiej strony – były to elementy zdrowego konserwatyzmu. Kościół bardzo ciężko znosi radykalne zmiany. Sobór Watykański II przyniósł pewien kryzys w Kościele, przyniósł kryzys powołań kapłańskich, kryzys zaufania do Kościoła, polegający na tym, że jeśli się mówi ludziom przez całe wieki, że coś jest niezmienne, a potem to ulega zmianie, to powoduje kryzys świadomości. Potrzebny był taki zdrowy konserwatysta, który pewnych wartości będzie bronił, będzie wskazywał, że są one niezmienne i należy ich przestrzegać.

Rozmawiał Stanisław Karnacewicz (źródło: PAP)

skz/ wus/